sobota, 22 sierpnia 2015

"Każdy medal ma dwa kije"
22.8.15

"Każdy medal ma dwa kije"

W podróży nie może być za przyjemnie. Dlatego raz na jakiś czas, trafiają się nam perypetie wizowe. Z Iranem wiadomo jak było. Tym razem Kazachstan. Ale zacznijmy od początku.

W pierwszej wersji, z Kaukazu mieliśmy wyjechać przez Azerbejdżan. Stamtąd promem do Turkmenistanu. Pojawiło się jednak kilka "ale". Azerowie dają wizy turystyczne, ale przy wjeździe motocyklem/autem trzeba uiścić na granicy kaucję. Wysokość kaucji określają celnicy, aby kaucję odzyskać należy opuścić Azerbejdżan tym samym przejściem granicznym, którym się wjechało. W naszym przypadku kaucja wynosiłaby około 3 000 USD (za jeden motocykl). Można przebić wizę turystyczną na tranzytową, ale na tranzyt dają tylko 3 dni. W tym czasie trzeba też wpasować się w prom do Turkmenistanu, który pływa co drugi dzień (teoretycznie). Do tego rząd Turkmenistanu niechętnie wydaje wizy. Czytaliśmy historię polskiego rowerzysty, który naginał przez cały Iran, by pod granicą usłyszeć "nie bo nie". Po tych rewelacjach opracowaliśmy plan alternatywny. Z Gruzji do Rosji, a potem do Kazachstanu. W Tbilisi są oba konsulaty, załatwimy przecież bez problemu. 
Wypełniliśmy starannie formularz wizy rosyjskiej, skserowaliśmy paszporty i wizę uzbecką.  Sprawami konsularnymi Rosji w Gruzji zajmuje się ambasada Szwajcarii. Udaliśmy się więc przed 9 rano pod ambasadę, chcieliśmy być pierwsi. Niewiele to dało. Gruzini pchali się jeden przez drugiego, jakby Rosja Ziemią Obiecaną była. Człowiek przyzwyczajony do stania grzecznie w kolejce, nie potrafi się odnaleźć w takim systemie. W końcu wyłania się jakiś urzędnik, patrzy na nasze paszporty i karze przyjechać o 11. Po dwóch godzinach jesteśmy ponownie. Sprawdzają nasze wnioski, dostajemy nr i czekamy. Dwie godziny później jesteśmy lżejsi o 100 USD, ale wniosek złożony. Sukces! Odbiór za 10 dni.

 Teraz tylko wiza kazachska i można jechać dalej. W konsulacie kazachskim niespodzianka! Konsul jest na urlopie i wiz nie wydajemy. Informuje nas niemiła pani przez domofon. Mówi też, że wizy można nabyć na granicy. Cały dzień spędzamy na weryfikowaniu tej informacji. Jak czegoś nie ma w internecie, to nie istnieje. 

Chcemy nawet wysłać nasze paszporty do biura pośrednictwa wizowego w Polsce, ale pani stanowczo odradza takie kombinacje. Dzień później Bartek jeszcze raz konsultuje się z konsulatem kazachskim. Tym razem odbiera miła pani i wszystko nam tłumaczy. Ale papiery o wizę można złożyć po 24 sierpnia. Co teraz? Papiery do wizy rosyjskiej złożone, data tranzytu jest podana konkretna. Pozostaje nam próba zmiany dat tranzytu na wizie rosyjskiej. Z duszą na ramieniu jedziemy do konsulatu rosyjskiego. O dziwo, nie robią żadnych problemów. Pisząc tego posta mam przed sobą nową i pachnącą wizę rosyjską. Teraz pozostało nam czekać na powrót konsula kazachskiego z urlopu...:)