sobota, 8 sierpnia 2015

Wiza do Iranu? Nie dziękuję.
8.8.15

Wiza do Iranu? Nie dziękuję.

Długo milczeliśmy, ale 'nicnierobienie' było bardzo absorbujące.  Nasz dalszy plan był taki: zostawiamy na dwa tygodnie nasze motocykle w Erywaniu i ruszamy na podbój Persji.
Proces wizowy do Iranu wygląda w następujący sposób: najpierw należy uzyskać specjalny nr zaproszenia.Kod ten wydaje irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MFA),wysyłany jest do wskazanego we wniosku konsulatu. Wypełna się formularz wizowy i czeka kilka dni na decyzję.
Oczywiście jest to niemożliwe do załatwienia samodzielnie. Korzystamy z pomocy pośrednika. Pieniądze za usługi przelewamy na niemieckie konto. Nie należy w tytule przelewu wpisywać słowa "Iran". Państwo to, poprzez sankcje, jest wyłączone z międzynarodowego systemu bankowego (stąd takie kombinacje). Jest dreszczyk emocji.

Wszystkich tych czynności dokonaliśmy będąc jeszcze w Stambule. Czyli daaawno temu.

W końcu jest. Mamy to-mail od pośrednika, że są nasze kody i możemy iść do konsulatu załatwiać wizy. Okazuje się, że jest tylko mój. Mr. Bartosz no! Proszę przyjść w poniedziałek. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w Iranie weekend to czwartek i piątek, konsulat ma weekend po europejsku. Czyli poniedziałek-środa to dni kiedy tak naprawdę można coś załatwić.

W poniedziałek po raz kolejny pojawiamy się w konsulacie. Bartka kodu nadal nie ma. Lekko już zdenerwowani kontaktujemy się z naszym irańskim pośrednikiem. Wg niego wszystko jest o.k. i MFA wysłało kody do konsulatu. We wtorek nadal nic nie ma. Kolejny telefon do irańskiego pośrednika. Informacja, że miniserstwo ponowiło wysyłkę kodu. Ale w konsulacie twierdzą, że nic nie dostali. Powoli kończy nam się czas... Jeśli nie dostaniemy papierów do poniedziałku, wyjazd do Iranu nie będzie miał sensu. Stawiamy się w konsulacie w kolejny poniedziałek (już po raz siódmy!). Miła pani z okienka obiecała, że zadzwoni do ministerstwa. Ale "no answer"! Jestem bliska zrobienia awantury. Nasza cierpliwość została wyczerpana. Bartek dość ostro nacisnął pośrednika i ten w końcu skontaktował się z konsulatem. Okazało się, że możemy we wtorek udać się po wizy! Co za radość. Nie uwierzę, jak nie zobaczę ;). Pełni obaw, czy aby na pewno wszystko jest w porządku, we wtorek stawiamy się o 9 rano w konsulacie. It's o.k.! Mr. Bartosz o.k.!!! Błyskawicznie dokonujemy opłaty za wizę, wypełniamy wniosek i tego samego dnia odbieramy paszporty. Sukces! Próbowaliśmy się dowiedzieć, co bylo nie tak z Bartka kodem, ale nic z tego. Koniec końców MFA wyraziło zgodę na wizę na jednym kodzie.